Za co ludzie mnie nienawidzą?

Za co ludzie mnie nienawidzą?

Słowem wstępu napiszę, że nie potrafię tu pisać regularnie. Nie potrafię pisać na siłę więc nie będzie postów co dwa tygodnie, ani nawet co miesiąc.   Wróćmy do tematu. Niegdyś jak każda młoda kobieta czułam się taka różna, wyjątkowa. Ogólnie dalej tak jest, tylko... Z biegiem lat zniknęła potrzeba pokazania tego innym. Kiedyś ludzie nienawidzili mnie za... Własne zdanie i za chęć głoszenia go wszem i wobec. Chciałam dyskutować ze wszystkimi. Tłumaczyć coś światu. Jeśli tego nie ma to za co ludzie nienawidzą mnie teraz? Za milczenie. Słuchanie. Za brak reakcji i przyklaskiwania. Czasami…continue reading →
Powrót do pisania i kulawe próby lepszej organizacji czasu.

Powrót do pisania i kulawe próby lepszej organizacji czasu.

Dzień dobry! Wracam - kolejny raz - a przynajmniej próbuję. Strasznie ciężko mi się zorganizować i znaleźć czas na wszystko, ale ponoć pierwszy krok jest najtrudniejszy. Więc postanawiam: pisać 2 posty miesięcznie i mam nadzieję, że dam radę się tego trzymać, a i tematów nie zabraknie. Znacie jakieś sposoby na organizację czasu i pracy? Notowanie się u mnie świetnie sprawdza. Zapisuję wszystko co związane z firmą, finansami, domowymi sprawunkami etc. W pracy stosuję system karteczek: na każdej notuję jedną sprawę do załatwienia, czy czynność do wykonania, a po "odhaczeniu" wyrzucam kartkę do śmietnika. Co związane…continue reading →
Pokolenie IKEA czy inne SONY

Pokolenie IKEA czy inne SONY

Czasy jakie są wszyscy wiemy. Dużo osób narzeka na facebook'i, instagram'y i inne nasze klasy. Psioczymy na to, że w naszym otoczeniu jest coraz więcej no life'ów. Fakt faktem, coraz częściej zamiast się spotkać, ludzie wybierają wymianę e-mail'i czy chat. Ja widzę to zupełnie inaczej. Doceniam masę możliwości jakie stawia przede mną Internet. Przede wszystkim możliwość pisania do Was. To, iż mogę się dzielić tym co robię, poznawać osoby, których w "realnym świecie" nie miałabym okazji spotkać. Najważniejsze to nie pogubić się w tym wszystkim. Mam sporo znajomych, bliższych, dalszych. Z jednymi łączy mnie…continue reading →
Ja i moje zorganizowanie

Ja i moje zorganizowanie

Bang! Temat, który muszę przyznać trochę mnie bawi. Często słyszę, że jestem taka zorganizowana, że tyle rzeczy biorę na siebie, a jak coś robię to dokładnie i do końca. Tak, tak jest, ale od niedawna i zwyczajnie sytuacja tego ode mnie wymaga. Jasne, że miewam dni kiedy najchętniej bym nic nie robiła, ale mój kalendarz codziennie, powtarzam codziennie (!), pęka od zadań do wykonania. Notuję wszystko, od prania, podcięcia końcówek włosów, napisanie postu, zrobienie kopii zapasowej forum, po zapisanie jakich partii danego dnia robię trening siłowy. To mi pomaga, bardzo. Wszystko co wykonam…continue reading →
Przygody z majstrem

Przygody z majstrem

Witam po długiej przerwie. Przepraszam Was najmocniej pod słońcem, ale jak wiecie u mnie remont generalny pełną parą. Na szczęście wygląda na to, że dzisiaj lub jutro koniec. Niestety chyba nie osiągalnym będzie skończyć remont i rozejść się z "fachowcem" w zgodzie. Remont nie jest skończony, nie na tyle ile się umawialiśmy. Zwyczajnie nie wybrałam jeszcze mebli do kuchni i sprzętów, tak samo drzwi wewnętrzne nie są wstawione. Z majstrem umówiłam się na koszt maksymalny 8000 złotych za robociznę, niezależnie co wymyślę. Nie wymyślałam zupełnie nic. Zrobił mi w pełni tylko łazienkę: płytki…continue reading →
Zakazać czy legalizować

Zakazać czy legalizować

Marihuana. Marihuana wzbudza wiele kontrowersji. Nawet nie tyle sama roślina co jej legalizacja, a raczej brak. Osobiście jestem osobą zarówno nie palącą "trawki", jak i nie pijącą. Więc mogę być w 100% obiektywna i bezstronna. Choć ostatnio było mi dane usłyszeć, że "gówno wiem i chuja widziałam", a osoby przewodniczące wszelkim akcjom propagującym zasadność legalizacji tego miękkiego narkotyku, są zwykłymi narkomanami, którzy chcą mieć łatwiejszy dostęp do używki. Serio? Mieszkam w małym mieście, znam wszystkich, których wypada znać i wiem, że zakup "palenia" jest tak samo skomplikowany jak zakup piwa czy papierosów nie…continue reading →
Wielki wybuch

Wielki wybuch

U mnie nic nie dzieje inaczej niż w naturze, i jak tam wszystko zaczyna się od wielkiego wybuchu. Duże JEB! będzie słychać już w poniedziałek. Czyli? Mariolcia zaczyna remont i to grubo. Dzisiaj rozmawiałam z kierownikiem administracji spółdzielni, której członkiem nie jest, ale mam w jej blokach mieszkanie, więc w dalszym ciągu mają dużo do powiedzenia. Podobno wczoraj podpisał mi wszystkie pozwolenia o które prosiłam i dzisiaj decyzje powinny być już u mnie. Super! Pakowanie dalej idzie, jakby chciało, a nie mogło. Droga daleka, a jutro już mam mieć wyniesione meble, pralkę, lodówkę…continue reading →
Zawód fotograf-lakiernik

Zawód fotograf-lakiernik

Wiecie, że robię zdjęcia? Chyba wiecie, kto nie wiedział został właśnie uświadomiony. Jestem amatorką, podobno z dobrym okiem. Nie wiem, choć lubię swoje oczy, zwłaszcza jak rano musnę rzęski tuszem, wtedy to dopiero spojrzenie zyskuje na głębi. Słucham? Jak przenośnia z okiem? Chodzi o to, że u mnie zrobić fajną fotkę? Niech będzie. Tak czy siak to robienie zdjęć to nie takie hokus-pokus-ence-pence bang(!) i jest. Nic bardziej mylnego, tak klawo jest tylko jeśli robimy fotki wysłużoną Lumią i wrzucamy je na Istę. Zrobienie zdjęcia to nie pikuś, choć tak myślałam kupując lustrzankę, a potem…continue reading →
Aktywnie.

Aktywnie.

Bywam aktywna, nawet to lubię, ale tylko gdy jest po mojemu. Nigdy nie byłam typem dziewczyny, która boi się złamać paznokieć czy rozedrzeć spodnie na kolanie. Wyrosłam na osiedlu, między chłopakami. Choć jestem osobą wrażliwą, a czasami wręcz miękką mam na prawdę twardy tyłek. W tym poście chciałabym, przybliżyć Wam jak to się stało, że zaczęłam w domu zbierać sprzęt do ćwiczeń, poczynając od maty i piłki, a kończąc na różnych rodzajach gryfów i ponad 100 kg obciążenia. Za dzieciaka jak to na osiedlu kopało się w piłkę, kopało się w śmietnik, czasami…continue reading →
Zapylona! Zamoczona!

Zapylona! Zamoczona!

Witam, nie bójcie się tytułu, nie utonę nagle w pieluchach. Zwyczajnie wpis będzie trącał o tematykę pyłu, który powstał dzięki: kredzie chodnikowej, tartce do warzyw, kupie czasu poświęconego na tarcie. Drugim tematem będzie woda, ale o tym króciutko. Przygotowania wyglądały tak: Szybko dwa słowa na temat wody. Zwyczajnie nigdy nie robiłam zdjęć wody czy kropli w ruchu. Przyszła na to pora! Jednak sama woda wyglądała nudno, dodałam do niej odrobinkę masy perłowej no nie wiem, może 0,05-0,1 grama, co dało świetny efekt perłowego kożuszka na wierzchu. Samo zdjęcie wyszło tak: Wracając do głównego…continue reading →