Zapylona! Zamoczona!

Zapylona! Zamoczona!

Witam, nie bójcie się tytułu, nie utonę nagle w pieluchach. Zwyczajnie wpis będzie trącał o tematykę pyłu, który powstał dzięki: kredzie chodnikowej, tartce do warzyw, kupie czasu poświęconego na tarcie. Drugim tematem będzie woda, ale o tym króciutko. Przygotowania wyglądały tak: Szybko dwa słowa na temat wody. Zwyczajnie nigdy nie robiłam zdjęć wody czy kropli w ruchu. Przyszła na to pora! Jednak sama woda wyglądała nudno, dodałam do niej odrobinkę masy perłowej no nie wiem, może 0,05-0,1 grama, co dało świetny efekt perłowego kożuszka na wierzchu. Samo zdjęcie wyszło tak: Wracając do głównego…continue reading →
Jak to jest z tym selfie?

Jak to jest z tym selfie?

Długo wzbraniałam się przed tego typu zdjęciami, zwłaszcza w lustrze i z włączonym flesh'em, który uwydatniał każdy pyłek kurzu. Zwyczajnie foty tego typu były dla mnie nie smaczne i nie mogłam zrozumieć co autor miał na myśli. Tak było do czasu pojawienia się w moim życiu statywu, obiektywu o stałej ogniskowej 50mm i pilota. Pierwsze selfie do, których na prawdę się przyłożyłam wyszły zaskakująco fajnie, a ja zaczęłam uwielbiać robienie samosesji (jak powstało to określenie możecie przeczytać we wpisie "Zadymiona ciotka"). Ostrzegam Was, że będzie pojawiać się coraz więcej zdjęć na których to ja…continue reading →
Zadymiona ciotka

Zadymiona ciotka

Wyszło, jak zawsze wychodzi, gdy Wasza Mariolcia naogląda się 'Internetów'. Zobaczyłam 'kolorowe dymy' czyli nic innego jak barwione świece dymne czy kulki. Faktem jest, że miałam straszny problem ze znalezieniem tego jakże trudno dostępnego towaru. Dzwoniłam po kolei do sklepów z fajerwerkami, potem do firm trudniących się oprawą wesel w pokazy pirotechniczne. Za każdym razem gdy słyszałam "nie" dopytywałam "a może wie Pan/Pani, gdzie to mogę dostać?". Tak trafiłam na jeden ze sklepów w stylu Biedronka/Stokrotka/Żabka, a w nim na stoisko z petardami, używanymi telefonami i rajstopami (chyba nowymi). Zakupiłam 18 kulek (mix…continue reading →