Zakazać czy legalizować

Zakazać czy legalizować

Marihuana. Marihuana wzbudza wiele kontrowersji. Nawet nie tyle sama roślina co jej legalizacja, a raczej brak. Osobiście jestem osobą zarówno nie palącą "trawki", jak i nie pijącą. Więc mogę być w 100% obiektywna i bezstronna. Choć ostatnio było mi dane usłyszeć, że "gówno wiem i chuja widziałam", a osoby przewodniczące wszelkim akcjom propagującym zasadność legalizacji tego miękkiego narkotyku, są zwykłymi narkomanami, którzy chcą mieć łatwiejszy dostęp do używki. Serio? Mieszkam w małym mieście, znam wszystkich, których wypada znać i wiem, że zakup "palenia" jest tak samo skomplikowany jak zakup piwa czy papierosów nie…continue reading →
Wielki wybuch

Wielki wybuch

U mnie nic nie dzieje inaczej niż w naturze, i jak tam wszystko zaczyna się od wielkiego wybuchu. Duże JEB! będzie słychać już w poniedziałek. Czyli? Mariolcia zaczyna remont i to grubo. Dzisiaj rozmawiałam z kierownikiem administracji spółdzielni, której członkiem nie jest, ale mam w jej blokach mieszkanie, więc w dalszym ciągu mają dużo do powiedzenia. Podobno wczoraj podpisał mi wszystkie pozwolenia o które prosiłam i dzisiaj decyzje powinny być już u mnie. Super! Pakowanie dalej idzie, jakby chciało, a nie mogło. Droga daleka, a jutro już mam mieć wyniesione meble, pralkę, lodówkę…continue reading →
Zawód fotograf-lakiernik

Zawód fotograf-lakiernik

Wiecie, że robię zdjęcia? Chyba wiecie, kto nie wiedział został właśnie uświadomiony. Jestem amatorką, podobno z dobrym okiem. Nie wiem, choć lubię swoje oczy, zwłaszcza jak rano musnę rzęski tuszem, wtedy to dopiero spojrzenie zyskuje na głębi. Słucham? Jak przenośnia z okiem? Chodzi o to, że u mnie zrobić fajną fotkę? Niech będzie. Tak czy siak to robienie zdjęć to nie takie hokus-pokus-ence-pence bang(!) i jest. Nic bardziej mylnego, tak klawo jest tylko jeśli robimy fotki wysłużoną Lumią i wrzucamy je na Istę. Zrobienie zdjęcia to nie pikuś, choć tak myślałam kupując lustrzankę, a potem…continue reading →
Aktywnie.

Aktywnie.

Bywam aktywna, nawet to lubię, ale tylko gdy jest po mojemu. Nigdy nie byłam typem dziewczyny, która boi się złamać paznokieć czy rozedrzeć spodnie na kolanie. Wyrosłam na osiedlu, między chłopakami. Choć jestem osobą wrażliwą, a czasami wręcz miękką mam na prawdę twardy tyłek. W tym poście chciałabym, przybliżyć Wam jak to się stało, że zaczęłam w domu zbierać sprzęt do ćwiczeń, poczynając od maty i piłki, a kończąc na różnych rodzajach gryfów i ponad 100 kg obciążenia. Za dzieciaka jak to na osiedlu kopało się w piłkę, kopało się w śmietnik, czasami…continue reading →