Za co ludzie mnie nienawidzą?

Za co ludzie mnie nienawidzą?

Słowem wstępu napiszę, że nie potrafię tu pisać regularnie. Nie potrafię pisać na siłę więc nie będzie postów co dwa tygodnie, ani nawet co miesiąc.   Wróćmy do tematu. Niegdyś jak każda młoda kobieta czułam się taka różna, wyjątkowa. Ogólnie dalej tak jest, tylko... Z biegiem lat zniknęła potrzeba pokazania tego innym. Kiedyś ludzie nienawidzili mnie za... Własne zdanie i za chęć głoszenia go wszem i wobec. Chciałam dyskutować ze wszystkimi. Tłumaczyć coś światu. Jeśli tego nie ma to za co ludzie nienawidzą mnie teraz? Za milczenie. Słuchanie. Za brak reakcji i przyklaskiwania. Czasami…continue reading →
Pokolenie IKEA czy inne SONY

Pokolenie IKEA czy inne SONY

Czasy jakie są wszyscy wiemy. Dużo osób narzeka na facebook'i, instagram'y i inne nasze klasy. Psioczymy na to, że w naszym otoczeniu jest coraz więcej no life'ów. Fakt faktem, coraz częściej zamiast się spotkać, ludzie wybierają wymianę e-mail'i czy chat. Ja widzę to zupełnie inaczej. Doceniam masę możliwości jakie stawia przede mną Internet. Przede wszystkim możliwość pisania do Was. To, iż mogę się dzielić tym co robię, poznawać osoby, których w "realnym świecie" nie miałabym okazji spotkać. Najważniejsze to nie pogubić się w tym wszystkim. Mam sporo znajomych, bliższych, dalszych. Z jednymi łączy mnie…continue reading →
Przygody z majstrem

Przygody z majstrem

Witam po długiej przerwie. Przepraszam Was najmocniej pod słońcem, ale jak wiecie u mnie remont generalny pełną parą. Na szczęście wygląda na to, że dzisiaj lub jutro koniec. Niestety chyba nie osiągalnym będzie skończyć remont i rozejść się z "fachowcem" w zgodzie. Remont nie jest skończony, nie na tyle ile się umawialiśmy. Zwyczajnie nie wybrałam jeszcze mebli do kuchni i sprzętów, tak samo drzwi wewnętrzne nie są wstawione. Z majstrem umówiłam się na koszt maksymalny 8000 złotych za robociznę, niezależnie co wymyślę. Nie wymyślałam zupełnie nic. Zrobił mi w pełni tylko łazienkę: płytki…continue reading →
Wielki wybuch

Wielki wybuch

U mnie nic nie dzieje inaczej niż w naturze, i jak tam wszystko zaczyna się od wielkiego wybuchu. Duże JEB! będzie słychać już w poniedziałek. Czyli? Mariolcia zaczyna remont i to grubo. Dzisiaj rozmawiałam z kierownikiem administracji spółdzielni, której członkiem nie jest, ale mam w jej blokach mieszkanie, więc w dalszym ciągu mają dużo do powiedzenia. Podobno wczoraj podpisał mi wszystkie pozwolenia o które prosiłam i dzisiaj decyzje powinny być już u mnie. Super! Pakowanie dalej idzie, jakby chciało, a nie mogło. Droga daleka, a jutro już mam mieć wyniesione meble, pralkę, lodówkę…continue reading →
Zawód fotograf-lakiernik

Zawód fotograf-lakiernik

Wiecie, że robię zdjęcia? Chyba wiecie, kto nie wiedział został właśnie uświadomiony. Jestem amatorką, podobno z dobrym okiem. Nie wiem, choć lubię swoje oczy, zwłaszcza jak rano musnę rzęski tuszem, wtedy to dopiero spojrzenie zyskuje na głębi. Słucham? Jak przenośnia z okiem? Chodzi o to, że u mnie zrobić fajną fotkę? Niech będzie. Tak czy siak to robienie zdjęć to nie takie hokus-pokus-ence-pence bang(!) i jest. Nic bardziej mylnego, tak klawo jest tylko jeśli robimy fotki wysłużoną Lumią i wrzucamy je na Istę. Zrobienie zdjęcia to nie pikuś, choć tak myślałam kupując lustrzankę, a potem…continue reading →
Aktywnie.

Aktywnie.

Bywam aktywna, nawet to lubię, ale tylko gdy jest po mojemu. Nigdy nie byłam typem dziewczyny, która boi się złamać paznokieć czy rozedrzeć spodnie na kolanie. Wyrosłam na osiedlu, między chłopakami. Choć jestem osobą wrażliwą, a czasami wręcz miękką mam na prawdę twardy tyłek. W tym poście chciałabym, przybliżyć Wam jak to się stało, że zaczęłam w domu zbierać sprzęt do ćwiczeń, poczynając od maty i piłki, a kończąc na różnych rodzajach gryfów i ponad 100 kg obciążenia. Za dzieciaka jak to na osiedlu kopało się w piłkę, kopało się w śmietnik, czasami…continue reading →
Zapylona! Zamoczona!

Zapylona! Zamoczona!

Witam, nie bójcie się tytułu, nie utonę nagle w pieluchach. Zwyczajnie wpis będzie trącał o tematykę pyłu, który powstał dzięki: kredzie chodnikowej, tartce do warzyw, kupie czasu poświęconego na tarcie. Drugim tematem będzie woda, ale o tym króciutko. Przygotowania wyglądały tak: Szybko dwa słowa na temat wody. Zwyczajnie nigdy nie robiłam zdjęć wody czy kropli w ruchu. Przyszła na to pora! Jednak sama woda wyglądała nudno, dodałam do niej odrobinkę masy perłowej no nie wiem, może 0,05-0,1 grama, co dało świetny efekt perłowego kożuszka na wierzchu. Samo zdjęcie wyszło tak: Wracając do głównego…continue reading →
Zadymiona ciotka

Zadymiona ciotka

Wyszło, jak zawsze wychodzi, gdy Wasza Mariolcia naogląda się 'Internetów'. Zobaczyłam 'kolorowe dymy' czyli nic innego jak barwione świece dymne czy kulki. Faktem jest, że miałam straszny problem ze znalezieniem tego jakże trudno dostępnego towaru. Dzwoniłam po kolei do sklepów z fajerwerkami, potem do firm trudniących się oprawą wesel w pokazy pirotechniczne. Za każdym razem gdy słyszałam "nie" dopytywałam "a może wie Pan/Pani, gdzie to mogę dostać?". Tak trafiłam na jeden ze sklepów w stylu Biedronka/Stokrotka/Żabka, a w nim na stoisko z petardami, używanymi telefonami i rajstopami (chyba nowymi). Zakupiłam 18 kulek (mix…continue reading →
Zburzyć by powstało nowe

Zburzyć by powstało nowe

Witam Was znad drugiej kawy. Dwójka jest sponsorem dzisiejszego wpisu, bynajmniej nie chodzi o telewizję publiczną, zwyczajnie druga kawa i dwudziesty dzień bez papierosa. Tyle z osiągnięć. Reszta nie powala. Weekend ogólnie zmarnowałam. Sobota była u mnie pracująca, do godziny 14, potem umyłam auto, odwiedziłam mamę w szpitalu i było po moim dniu. Niedziela nie bardziej produktywna. Spotkałam się ze znajomym, któremu miałam dać książkę. Potem porobiłam zdjęcia jego autu, ale tego będzie więcej już niebawem, na razie wrzucę jedno, o jakość facebook'owej (niestety), bo ja w pracy, a zdjęcia w domu. Być może z…continue reading →
„Możesz to zmienić”

„Możesz to zmienić”

Zechciejcie zrobić sobie kubek gorącej herbaty, może nawet z cytryną, wiadomo sezon sprzyja przyjmowaniu większych ilości witaminy C. Nie proszę Was o to dlatego, że zamierzam napisać 3000 słów, choć temat na pewno po takiej liczbie nie byłby wyczerpany. Chcę, żebyście się wyciszyli i znaleźli chwilę na skupienie się nie tyle nad moim wpisem, ile nad kwestią, której dotyka. Tematem, który chcę poruszyć jest kampania społeczna, na którą natknęłam się na oficjalnym profilu Lilu na facebook'u, za co jestem Aleksandrze bardzo wdzięczna. Cierpiałabym, gdybym dowiedziała się o akcji z telewizji. Do sedna... Inicjatorem…continue reading →