Ja i książka

Uwielbiam czytać, od tego zacznę. Teraz napiszę ogólnie jak jest ze mną i z książkami.

Miewam okresy, bynajmniej nie chodzi mi o te kobiece, comiesięczne, choć i te się zdarzają (nawet dosyć regularnie). Okresy, może zmieńmy słowo na „przedziały czasu”, w których pochłaniam lektury jak typowy mól książkowy bez przyjaciół, rodziny i jakichkolwiek obowiązków. Innym razem (tak jak teraz) noszę w torebce książkę, która nie może doczekać się chociażby godziny w moich rękach. Nie chodzi tu absolutnie o to, że raz chce mi się czytać, innym razem nie. Jak wiecie pracuję, prowadzę forum, mam milion pasji, które mnie pochłaniają, od niedawna jesteście także Wy i blog. Mam to do siebie, że potrzebuję 8 godzin snu na dobę bo inaczej nie funkcjonuję, przy 7 jestem już pół przytomna. W tym tygodniu chyba ani razu nie udało mi się przespać całej mojej puli, i jako, że mamy dzisiaj piątek, ledwo żyję. Co nie zmienia faktu, że do końca dnia sobie nie pofolguję. Dzisiaj dodatkowo doba mi się przeciągnie, ponieważ jutro mam dzień wolny. Nie znaczy to, że będę spać do 10, o nie, nie. W planie jest wstać rano i ruszyć w świat, ale o weekendowym wypadzie dowiecie się w przyszłym tygodniu.

Tak więc moje czytanie jest uzależnione od wolnego czasu, ale książki kupuję okrągły rok. Dzisiaj przyszła mi jedna, ale na tym nie koniec. Znalazłam promocję w internetowej księgarni i zamówiłam kolejnych pięć książek za bezcen. Potem przeszukując Facebook’a, w poszukiwaniu szczęścia i szmaragdu, znalazłam na jednej z grup w stylu: „książki – kupię/sprzedam” dwie (nowe) sztuki świata według Clarksona. Oczywiście kupiłam. Także 8 nowych egzemplarzy, a po 22 kończy mi się aukcja kolejnych 5 książek. W domu też czeka z 10 nieprzeczytanych książek, w tym nawet kilka Stephena King’a, którego zazwyczaj pochłaniam od razu jak gąbkę, ba! nieraz czytam kilkukrotnie. Nawet półkę na S.K. mam oddzielną.

Dawno już nie miałam czasu na to, żeby czytać książkę za książką, kilka zaczęłam, ostatnie jakie przeczytałam w całości były jakimiś lekkimi zapychaczami bo i te czasami są potrzebne.

Najchętniej sięgam po wszystko co jest choć trochę „siadające na psychikę”. Im bardziej spaczona książka tym lepiej. Lubię literaturę grozy, książki o psychopatach. Zamiast czytać o miłości wolę temat zdrady, gwałtu, brutalnego morderstwa. Lubię czytać o zjawiskach nadprzyrodzonych, ale tak jak pisze o nich King.

Dobra wiadomość współczynnik osób kupujących książki w naszym kraju wzrósł z 29% na 40%, pewnie przyczyniają się do tego tanie księgarnie, ale przynajmniej dla mnie to świetna wiadomość i napawa nadzieją na przyszłość.

Aktualnie jestem w trakcie czytania „koloru purpury” Alice Walker. Bardzo długo nosiłam się z zamiarem nabycia i przeczytanie tej książki, a teraz gdy jest w mojej torebce, zwyczajnie nie znajduję czasu. Będąc na 87 stronie mogę powiedzieć, że książka jest na prawdę świetna. Nie jest jakimś zapychaczem. Mimo, że luźno zadrukowana nie czyta się szybko, trzeba przy niej myśleć. Jest taka jak lubię i wstyd mi, że musi czekać.

Ciekawa jestem jak u Was z czytaniem książek i co lubicie.

Udostępnij wpis na Fejsie
  • http://sochacreate.com SochaCreate.com

    To mówisz, że miewasz okresy – ok :D

    A serio – też uwielbiam czytać, ale nie czytam nic poza IT. Kiedyś sporo zaczytywałem się w książkach Roberta Kioysaki’ego – „Bogaty Ojciec Biedny Ojciec”, „Zanim rzucisz prace”, itd. Super – bardzo polecam! Z reguły bliższe są mi pozycje, które wpływają na jakość mojego życia, IMHO szkoda mi czasu na np. fantasy, chociaż autobiografie Kevina Mitnicka czytało się wyśmienicie (gorąco polecam!).

    Mi najbardziej siada na psychikę polityka, a zatem godzinna sesja z TVN24 sprawia, że mam dość lektur w stylu „siadanie na psychice” :-) Tyż polecam!


    http://sochacreate.com

    • Mariola_S

      Miewam! :)

      Nie dalej jak dwa tygodnie temu zawoziłam koledze do Lublina „Bogatego ojca, biednego ojca”, żeby sobie przeczytał. Także Książki Roberta K. nie są mi obce. Ogólnie lubię literaturę, która w jakiś sposób mnie rozwija, często jakieś poradniki czy książki stricte motywujące. Tylko z tym jest tak, że jeśli jest się osobą inteligentną, a nieskromnie za taką się uważam, to 1/20 z tych książek wnosi coś do naszego życia. Choć jestem zdania, że jeśli jedno zdanie czy akapit okażą się w jakiś sposób istotne to książka jest wartościową.

      Nie oglądam TV praktycznie. Rano czasami jakiś serial komediowy, ale to też puszczam w tle.