Oszust z Allegro

Kilka lat korzystania z tego najpopularniejszego, w naszym kraju, profilu aukcyjnego i w końcu musiała być jakaś wtopa.

Przedmiot mojego zakupu słuchawki do PS4, pieniądze w sumie nie duże, 250 złotych plus koszt wysyłki (15 zł). Z kasą idzie się pogodzić jak najbardziej, ale nie z tym, że ktoś ze mnie próbuje zrobić idiotkę :)

Teraz od początku, jest 12 stycznia, piękny, ciepły dzień…, a nie wróć, nawet nie pamiętam jaki to dzień tygodnia, a co dopiero jaka była pogoda ;) Zaczynamy jeszcze raz, jest 12 stycznia 2015 rok, poniedziałek (sprawdziłam w kalendarzu). Nabywam drogą zakupu iść piękną i niezbędną mi do życia rzecz, słuchawki do ps4, ps3, komputera. Dokonuję płatności od razu po kliknięciu „kup to”. Sprzedający zastrzega w opisie, że nie chce wpłat przez system PayU tylko „zwykłym przelewem”. Przyjmuję do wiadomości pomimo, że wiem, iż łamie w ten sposób regulamin serwisu. Robię ten magiczny przelew metodą „kopiuj”, „wklej”, coby numerków nie poprzekręcać.

Po chwili dostaję e-mail: „Witam. Mówiłem płacić przelew tradycyjny.. Nie przyjmę tal pieniędzy ….” ostatnie kropki były linijkę niżej, wiecie taki zabieg artystyczny pewnie czy coś :)
Odpisuję dzielnie, że zrobiłam zwykły przelew poza systemem PayU, załączam potwierdzenie dokonania przelewu. Odpowiada mi cisza, ogólnie cisza jeśli chodzi o e-mail’e od tego „Pana” pojawia się niezmiernie często. Wysyłam kolejny e-mail, że proszę o decyzję czy wysyła słuchawki, a jeśli nie to o zwrot pieniędzy.

Przychodzi następna wiadomość, widocznie tak długo się nie odzywał bo pisał: „Tak wyślę ale czekam na pieniądze”. Za chwile przychodzi druga wiadomość, normalnie korespondencja seryjna, automat nie człowiek: „Po drugie mam 14 dni na wysyłkę”. Kto by się przejmował tym, że w aukcji napisane jest „szybka wysyłka”, człowiek ewidentnie nie śpi w szafie z krawatami i zna swoje prawa! Odpisuję dzielnie waląc gościowi na „Pan”, że nie rozumiem na jakie pieniądze czeka bo ja przelew zrobiłam i wysłałam mu potwierdzenie. Przychodzi odpowiedź: „Kurcze.  Przepraszam bardzo, ale nie wiedziałem ze pani juz wplacila. Dziś pojadę na pocztę”. Ja cała w skowronkach, jest 14 stycznia, lada moment przesyłka będzie u mnie, naiwna, dalej nie ma ;). Oczywiście pięknie podziękowałam i napisałam, że nie ma sprawy.

Nagle 21 stycznia, tydzień po tym jak człowiek miał wysłać przychodzi e-mail (znowu się rozpisał): „Nie dostałem do teraz”. Nic, powtarzam sobie, że trzeba trzymać nerwy na wodzy. Piszę, żeby sprawdził dane w załączonym potwierdzeniu przelewu, bo przecież logiczne, że przy kopiowaniu i wklejaniu często się numery kont zmieniają. On sprawdza ja w tym czasie kontaktuję się z bankiem, który upewnia mnie, że przelew poszedł, dane weryfikuję i są ok. 22 stycznia dostaję wiadomość „sprawdzę zaraz”, potem nastaje cisza, następnego dnia wysyłam e-mail, że w banku ok i mam potwierdzenie (kolejne). Bach! Dostaję wiadomość: „WItam, tak wlasnie przeszedlem się do banku… JEst przelew zgadza sie, na stronie nie bylo zanzaczone, czyli probelmy z bankiem. Pani w okienku przyznala, że to nie pierwszy raz. Bardzo panią przepraszam, jutro z rana pędze na poczte aby wyslac :) Pozdr” No! Dobra nasz! Zły bank! nu-nu-nu bank.

28 stycznia czyli przedwczoraj wysyłam e-mail, że w dalszym ciągu nie mam słuchawek. Odpowiedź dostaję następującą: „Witam wysłane były w sobotę…  Dostałem potwierdzenie o wysyłce mogę pani pokazać „, tym razem ja się postarałam na poziomie sprzedającego: „Poproszę”. „Jeśli przesyłka nie dojdzie góra do pon albo max wtorek, oddam pieniądze i będę musiał panią przeprosić, paczkę śledzić chce ale jakby została odebrana nie ma jej. W załączniku podaje zdj”. Załącznika jakiegokolwiek brak. Zła, wku%^iona, powoli mam dość tego spokojnego pisania i zwracania się do zwykłego oszusta per „Pan”. Piszę, że żadnego załącznika nie ma i proszę o przesłanie mi go. To się dzieje wczoraj, oczywiście zapada cisza, a załącznika nie ma. Pękam jak prezerwatywa z marketu. Piszę: „Proszę o zwrot przelanych pieniędzy bo mam dość tego zwodzenia, do wtorku chcę odzyskać swoją wpłatę inaczej będę musiała złożyć sprawę z powództwa cywilnego w sądzie.”. Cały czas myślę o tym, że kwota jest za mała na przestępstwo i koleś co najwyżej dostanie mandat. Chociaż jeśli podałabym go do sądu (wina bezapelacyjnie sprzedającego), to koszta prowadzenia postępowania on musiałby pokryć, a ja mogłabym domagać się odszkodowania.

Dostaję wiadomość zwrotną: „Witam, jak teraz słuchawki są wysłane i mam zwrócić pieniądze? Poczekamy dobrze do pon zobaczymy, proszę okej?”i za moment kolejna: „Jak we wtorek nie dojdą oddam, a jak dojdą to nie. Ok? Bądźmy ludźmi, pierwszy raz wysyłam paczkę,” w tym momencie, nie wiem zupełnie czemu, ale śmiem przypuszczać, że mój „partner biznesowy” jest gimnazjalistą, z IQ poniżej przeciętnej. Odpisałam tylko, żeby nie próbował ze mnie robić głupiej bo na pewno nie podaruję mu tej kasy, a paczka idzie 2-3 dni. Jebudu! Następna logiczna, składająca się w spójną całość wiadomość „Proszę pani byłem dzisiaj na poczcie, okazało się ze nie wysłali,  bo nie było podpisu, babka z poczty nic nie mówiła. Także zapłaciłem za przesyłkę extra 15zl x2 ponieważ jeszce poprzednio zapłaciłem… Ogólnie jestem w plecy bo słuchawki były za 250 zł czyli b. Tanio.  Oto nowy dowód wysypki. Zaraz prześle”. Następnym e-mail’em przychodzi także potwierdzenie. O zgrozo chyba nawet prawdziwe, widzę kawałek pieczątki, ino dane nie wyraźne bo wiadomo ta wersja kalkowana, trochę kodu nie jestem pewna, no, ale nic. Odpisałam ostatni raz, że czekam do wtorku i ironicznie wtrąciłam (taki już jestem wariat), że poprzedni dowód oczywiście wcięło.

W między czasie napisałam do allegro, które upomniało użytkownika.

Zobaczyłam też, że dostał niedawno negatyw w którym było napisane: „Uwaga [wyedytowano]! Manipulował i zwadzał poczym urwał kontakt. Ostrzegam przed zawieraniem transakcji z tą osobą gdyż można się powaznie naciąć…Przez taką niekompetentną osobę jestem w plecy 300zł i moze nie jest to wygorowana suma to mu nie podaruję”.
Oczywiście napisałam do tego użytkownika, okazało się, że akurat chodziło o jego siostrę, która wystawiła na sprzedaż konsolę PS4, „mój sprzedający” ją kupił i nie przelewając pieniędzy domagał się wysyłki towaru, oczywiście twierdząc, że przelew poszedł. Nie wiem na czym polegać miało „300 w plecy” bo chyba nie, aż tak wysoka marża allegro. Nie istotne, tak czy siak dzieciak wystawił tamtemu użytkownikowi w rewanżu negatyw, co kolesia dobrze wkurzyło bo to jego pierwszy. Komentarz mega ostry dodam: „UWAGA! KUPIŁEM KONSOLE PS4, SPRZEDAJĄCY ZABRAŁ MI PIENIĄDZE WYSTAWIAJĄC PRZY TYM NEGATYWA! OSTRZEGAM! NIE KUPOWAĆ! SPRZEDAJĄCY TO NACIĄGACZ! 1500 PLN W BŁOTO! KONSOLA NIE DOTARŁA A PIENIEDZY BRAK! OSTRZEGAM, WNIOSEK SKIEROWANY NA POLICJE”.

Powiem Wam, że mnie chyba najbardziej teraz przeraża ten negatyw, a raczej ryzyko, że może się próbować mścić w tej formie. Mam 100% pozytywów i chciałabym, żeby tak było jak najdłużej.

Oto i sama aukcja moi drodzy:

słuch

 

Także nie dawajcie się robić w chu… nawet jeśli chodzi o mały hajs czy na pozór nieistotną sprawę. Warto walczyć o swoje, tylko wtedy wychodzimy z twarzą, a inni mają do nas szacunek. Słuchawki to pierdoła, nijak istotna, ale istotne jest, że nie zamierzam gościowi odpuścić i mimo iż sytuacja się nie może wyklarować od 18 dni będę to ciągnąć ;) choć muszę się przyznać, że krwi to mi leszczyk napsuł, że hoho, albo i ciut więcej.

 

Pozdrawiam serdecznie
Mariola Sakowicz

 

Udostępnij wpis na Fejsie
  • Pedro

    Chwalisz się czy żalisz? Żałosne to jest. Założyć stronę na domenie .pl i piać tu bloga, głupoty. Jakbyś była jakąś celebrytką a starym Audi A3 jeździsz i walisz wiejski lans.

    • Mariola_S

      Nie widzę większego sensu odnoszenia się do tej wiadomości, ale co mi tam :)
      Blogi piszę się na domenach bo niby jak inaczej pisać w Internecie? Nie rozumiem co Cię dziwi. To, że wykupiłam swoją, zamiast np. korzystać z darmowej? Moje pieniądze i mój wybór.
      Pisanie bloga nie ma nic wspólnego z byciem/nie byciem „celebrytą”.
      Chętnie jeździłabym jeszcze starszym samochodem, ale tego zapewne nie ogarniesz swoim umysłem więc tłumaczyć nie zamierzam.
      P.S. Wszelkie komentarze przechodzą najpierw przez „moje ręce” i dopiero ja je zatwierdzam, bądź nie, zwyczajnie po to, żeby uniknąć tych niekoniecznie grzecznych czy też przekleństw. Tutaj to chyba jakieś czyste wylanie jadu, które nic nie wnosi, ale wrzucam „do pośmiania się”.
      Następnym razem zachęcam do podpisania się lub zostawienia namiarów na siebie co ułatwi mi odniesienie się. Proszę także pamiętać, że jako administrator mam dostęp do Państwa IP.