Wegetarianizm, a wegetarianie.

Nie ma co się oszukiwać, w społeczeństwie pojawia się coraz większa grupa wegetarian. Nie jestem w stanie teraz ocenić czy powoduje to moda, wpływ środowiska czy jakiś nagły wzrost świadomości skąd bierze się wędlina.

O ile unikam ostatnio oglądania „śmiesznych filmików” na YouTube, o tyle lubię czasami poczytać niekoniecznie na tematy, które są mi bliskie. Podczas takiego spaceru po dziwnych stronach www natrafiłam na stronę poświęconą weganom, bądź wegetarianom (na dole wyjaśnię różnicę bo wiem, że spora część osób miesza pojęcia, bądź stosuje je zamiennie) i muszę Wam napisać, że oczy stanęły mi w słup.

Niech będzie jasne, nic nie mam przeciwko wegetarianizmowi, ale już przeciw wegetarianom często – tak.

To w jaki sposób pisali oni o osobach jedzących mięso było przerażające, a zarazem zaczęłam o tej grupie ludzi myśleć jak o sekcie. Słowa typu: debile, idioci, podludzie czy mordercy to naprawdę najdelikatniejsze co znalazłam i jedyne co nadaje się do przytoczenia na blogu.

Osobiście zdaję sobie sprawę z tego co dzieje się w ubojniach, wiem, że nie rzadko moja szynka jest okraszona cierpieniem zwierzęcia, ale nie popadam w paranoję. Daleka jestem od traktowania zwierząt i ludzi na równi czy mówienia, że zwierzęta są bardziej ludzkie. Mam kotka, którego uwielbiam, nie biję, nie pomiatam, daję mu spać w łóżku czy pozwalam podjadać mi z talerza, jednakże zdaję sobie dalej sprawę, że to zwierze.

Sama kiedyś (dawnoooo), przez okres blisko pół roku, byłam wegetarianką, nie z jakichś silnych pobudek emocjonalnych, a bardziej z ciekawości. Powiem Wam wprost, że się do tego nie nadaję. Jestem typem drwala, dla którego obiad bez mięsa to nie obiad, a rybę to ja mogę… na kolację ;)

Nikt nie jest mi w stanie wmówić, że każdy organizm da się przestawić na wegetarianizm czy weganizm bez ubytków w zdrowiu. Śmieszą mnie porównania w których pokazuje się, że np. pestki dyni mają więcej białka od wołowiny. Ok, tylko zwyczajowa porcja mięsa to będzie 300g, a pestek 15g, 30g? Bo ile ich zużyjemy do posypania kanapki czy sałatki? Nikt w tych porównaniach nie wspomina, że mięso będzie miało 0g węglowodanów (pestki 12,70g) czy o tłuszczu, którego w mięsie będzie 4g, a w pestkach ponad 40 (dokładnie: 45,80)! Zero podawania wartości energetycznych. Faktem jest, że kalorii nie liczę, natomiast zwracam ogólnie uwagę na to co jem, przeglądam składy, nie popadając w paranoję. Porównanie pestek dyni i wołowiny, tylko pod kontem białka/Witaminy A i bodajże żelaza, znalazłam na FP Otwarte Klatki.

Uogólniając… Nie jestem fanką twierdzeń, że każdy może być wegetarianinem, a nawet weganinem i mieć dobre wyniki badania krwi. Słyszałam o problemach z tarczycą, anemii, chudnięciu, problemach z kolorytem skóry. Jakoś nie wyobrażam sobie przyjęcia 150 gram dziennie białka jedząc soczewicę, pestki, fasolę. Nie potrzebnie piszę, iż „słyszałam” bo zwyczajnie i moja morfologia się pogorszyła, mimo, że starałam się dostarczać organizmowi wszystkiego w takich proporcjach jakie są mu potrzebne. Badania krwi raz, dwa ogólny spadek energii i takie „rozsypanie”.

Szybko wspomnę tak po łebkach czym jest wegetarianizm, a czym weganizm. Pierwsze to nie jedzenie mięsa (ryby jedzą, chociaż nie wiem czy wszyscy), drugie dotyczy także niespożywania produktów pochodzenia odzwierzęcego czyli: jaj, mleka, a także ryb.

Podsumowując.
Nigdy nie ingerowałam w cudze poglądy, czy w kwestii religii, wychowywania dzieci czy też tego co ktoś je. Problem zaczyna się gdy czytam bezpośrednio lub pośrednio o sobie epitety w stylu: podludzie, mordercy. Uważam się za stosunkowo dobrego i wartościowego człowieka, choć ze swoim zdaniem, za którym często staję murem, jak w tym przypadku.

Drodzy wegetarianie/weganie jedzcie co chcecie, ale pamiętajcie, że zaczynając nazywać kogoś podczłowiekiem przestajecie być godnym oponentem w rozmowie na temat spożywania mięsa.

 

Pozdrawiam
Mariola Sakowicz

Udostępnij wpis na Fejsie