Wielki wybuch

U mnie nic nie dzieje inaczej niż w naturze, i jak tam wszystko zaczyna się od wielkiego wybuchu. Duże JEB! będzie słychać już w poniedziałek. Czyli? Mariolcia zaczyna remont i to grubo. Dzisiaj rozmawiałam z kierownikiem administracji spółdzielni, której członkiem nie jest, ale mam w jej blokach mieszkanie, więc w dalszym ciągu mają dużo do powiedzenia. Podobno wczoraj podpisał mi wszystkie pozwolenia o które prosiłam i dzisiaj decyzje powinny być już u mnie. Super!

Pakowanie dalej idzie, jakby chciało, a nie mogło. Droga daleka, a jutro już mam mieć wyniesione meble, pralkę, lodówkę itp. Momentami jest ciężko. Na przemian chce mi się płakać i spać. Ogólnie sen zamieniłam w znacznej części na pakowanie, układanie, składanie, wynoszenie. Dzisiaj pospałam chwilę dłużej, ale nie dla tego, że miałam „lenia” bo na to mnie czasowo nie stać. Zwyczajnie nie dałam rady się podnieść, a obudził mnie telefon sąsiadki. Okazało się, że wzięłam swój przez sen, wyłączyłam budzik i najzwyczajniej poszłam z nim spać.

Jedynym, ale za to wielkim pocieszeniem jest dla mnie to, że mam za sobą masę życzliwych i chętnych do pomocy ludzi. Nie tylko najbliższych. Świetna sąsiadka, którą chyba ten remont najbardziej dotknie ponieważ mieszka pode mną, a jest mamą dwóch maleńkich szkrabków, w tym Lili, która ma zaledwie dwa miesiące. Biedna, nie wiem jak oni zniosą te hałasy, ale za każdym razem gdy się o to martwię odpowiedzią jest: „damy radę”. Świetna dziewczyna! Ba! Doniosła mi, że dzisiaj w Rossman’ie jest promocja 49% na podkłady, pudry, róże i korektory. Mogło mi się trafić lepsze sąsiedztwo? Podpowiem, że nie. Szefowa także wyrozumiała tylko pozazdrościć. Pomimo, iż wiem, że ma teraz urwanie głowy, wzięłam dzisiaj moje obowiązki na siebie przez co ja mogę od rana działać. Kasia wiem, że raczej tego nie przeczytasz, ale jestem bardzo, bardzo wdzięczna.

Jest mały problem, nie mam drzwi, ani ościeżnic. Pan, który ma wykonywać remont kazał mi to załatwić wcześniej, ponieważ czas oczekiwania może wynieść nawet do 6 tygodni. Niestety mieszkam w starym budownictwie i każda ściana jest innej szerokości, mało tego, różne wymiary są przy podłodze i wyżej. Więc boję się cokolwiek kupić. Czekam na poniedziałek i jak gość pomierzy, kupię coś co będzie akurat na stanie w sklepie, bądź ruszę gdzieś na stolicę i kupię coś u jakiegoś producenta. Nie mam pojęcia co wymyślę, ale wiem, że dam radę. Kto jak nie ja?

Wpis krótki bo i czasu mało, a ja po prostu znalazłam chwilę przerwy, jadę zaraz kupić folię do zakrycia łóżek bo niestety one muszą zostać w mieszkaniu.

Trzymajcie kciuki, a ja obiecuję być twarda i nie wymiękać!

 

 

Pozdrawiam
Mariola Sakowicz

 

 

Udostępnij wpis na Fejsie