Zawód fotograf-lakiernik

Wiecie, że robię zdjęcia? Chyba wiecie, kto nie wiedział został właśnie uświadomiony.

Jestem amatorką, podobno z dobrym okiem. Nie wiem, choć lubię swoje oczy, zwłaszcza jak rano musnę rzęski tuszem, wtedy to dopiero spojrzenie zyskuje na głębi. Słucham? Jak przenośnia z okiem? Chodzi o to, że u mnie zrobić fajną fotkę? Niech będzie.

Tak czy siak to robienie zdjęć to nie takie hokus-pokus-ence-pence bang(!) i jest. Nic bardziej mylnego, tak klawo jest tylko jeśli robimy fotki wysłużoną Lumią i wrzucamy je na Istę. Zrobienie zdjęcia to nie pikuś, choć tak myślałam kupując lustrzankę, a potem w przeciągu trzech miesięcy musiałam (bardziej chciałam) dokupić dwa obiektywy, statyw, drugą baterię, pilot, a tylko ja jedna wiem jak wiele sprzętu jest mi jeszcze potrzebne.

Sprzęt to jedno, bo już kilka dni, tygodni, miesięcy wcześniej myśli się o idealnym miejscu. Dotyczy to sesji robionych autom, ludziom. Jeśli fotografujemy uroczystość kościelną czy odbywającą się w restauracji, galerii (bądź na parkingu tejże galerii chcemy zrobić zdjęcia auta) powinniśmy wystąpić o zgodę na fotografowanie, a także dowiedzieć się czy możemy robić zdjęcia z użyciem lampy błyskowej.

Jeśli zdjęcia będą robione w pomieszczeniu i/lub przy sztucznym oświetleniu to powinniśmy wybrać się wcześniej w to miejsce i przy oświetleniu (a także porze dnia) takim jak będzie w dniu sesji, spróbować wykonać kilka zdjęć testowych. Pozwolą nam one zobaczyć jak odbija się światło oraz dobrać ustawienia aparatu, jak najbliższe temu co będzie nam potrzebne w „tym dniu”. Dzięki tym zabiegom skrócimy później czas na dobór obiektywu i ustawienie przesłony/migawki/ISO.

Warto przejść szkolenie z fotografowania w obiektach sakralnych jeśli planujemy fotografować chrzty/śluby/komunie czy nawet msze święte/pogrzeby. Owego papierka nie mam, ale rozważaj jak tylko czas na to pozwoli. Domniemam, iż owo szkolenie polega na wysłuchaniu jak nie robione zdjęcia są najważniejsze, a sam sakrament, moment bliskości Boga, bla bla bla. Dla mnie bla bla dla Was w istocie może tak być. Ja sama z siebie wiem jak powinnam się zachowywać. Tak samo jak w sklepie nie przepycham się łokciami na promocji, tak samo w kościele nie będę walczyć z innym fotografem czy wchodzić na ołtarz dla lepszego ujęcia.

Gdy już mamy etap przygotowań za sobą nadchodzi wielki dzień.

Zależnie od tego jakiego typu foty robimy pojawiamy się odpowiednio wcześniej. Jeśli to jakiś plener (model, samochód) przyjeżdżamy chwilę wcześniej, tyle, żeby przygotować ewentualnie sprzęt, zaparkować swoje auto tak, żeby nie przeszkadzało i nie trzeba go było przestawiać.

Samego robienia zdjęć nie będę opisywać bo i co? Ilu fotografów (zawodowców czy amatorów) tyle technik. Napiszę tylko, że nie jest tak, że photoshop zrobi wszystko. Momentu, ani wspomnianego dobrego oka, nie zastąpi.

Czas trwania zdjęć jest zależny od tego co fotografujemy, jeśli to sesja auta czy osoby, a robimy ją w jednym/dwóch miejscach (niezbyt oddalonych od siebie) to zrobienie fot nie powinno nam zająć więcej czasu niż 3-4 godziny. Natomiast jeśli zdjęcia mają być robione na studniówce, chrzcie czy ślubie, może zdarzyć się, iż będziemy musieli zarezerwować sobie kilka dni. Zdjęcia z przygotowań, zdjęcia ubierania maluszka/panny młodej/pana młodego. Przygotowania sali oraz temu podobne. Często kilka dni po uroczystości wykonywane są sesje plenerowy pary biorącej ślub bądź szkraba u dziadków.

Na koniec przychodzi czas na obróbkę zdjęć w programie graficznym. Tutaj od razu mówię, że nic nie zastąpi dobrego zdjęcia. To nie jest tak, że wystarczy zrobić kilka fot i resztę ogarnie się w photoshopie. Jak to znajomy (mój mentor) mówi: „jest 300 zdjęć to 3 się wybierze jak zwykle”. Obróbka zajmuje znacznie więcej czasu niż samo robienie zdjęć. Czasami to kosmetyka, a czasami bawię się w lakiernika i zamalowuję rdzę na progach.

Do tego dochodzą spore koszta sprzętu, który się zużywa.

Także miejcie litość i nie mówcie „choć zrób zdjęcie stąd”, ostatnio za każdym razem to słyszę, a nawet robię, ale jeszcze się nie zdarzyło, żeby zdjęcie wyszło git.

Model na zdjęciu: RUDAfoto

 

 

 

Pozdrawiam serdecznie
Mariola Sakowicz

Udostępnij wpis na Fejsie
  • Adnrew Daniels

    Trzeba też się przygotować bo można usłyszeć: za prawdziwą pracę się chwyć, a nie zdjęcia cyka. artysta się znalazł lub jebany. W zdjęciach najbardziej mnie wnerwia niby drugie dno. Przewrócony znak drogowy dla wielu będzie jakimś symbolem porażki czy smutku, a to ktoś na bani wracając z imprezy bawił się w tarzana. Do zdjęć dobrze mieć jeszcze blendy zrobione najprościej z folii termicznej złoto srebrnej z apteki mocowanych na takich składanych osłonkach przeciwsłonecznych do aut, czasem się przydaje lub kartkę. Lepsze to niż rozjaśnianie pod słońce lampą i zabawy korektą na żywca czy w postedycji.

    Warto robić zdjęcia trybem serii, szczególnie jak ktoś marudzi lub się wierci. Często ludzie boją się albo nie wiem, wstydzą, jechać serią, a później niby zdjęcie fajne z miniaturki ale lipa ostatecznie z ostrością albo cuś. Przy serii wielu osobom puszczają zwieracze i stają się naturalni i niech jedna seria ma choć z 10 zdjęć. Czasy powszechnej kliszy się skończyły, choć ma ona swoją przewagę nad cyfrą, jednak jak to mawiał mój promotor dobre zdjęcie jest jak dziecko to ono się liczy, a nie bóle porodowe, choć pewnie nigdy nie dostał w jajka :)