Zburzyć by powstało nowe

Witam Was znad drugiej kawy. Dwójka jest sponsorem dzisiejszego wpisu, bynajmniej nie chodzi o telewizję publiczną, zwyczajnie druga kawa i dwudziesty dzień bez papierosa. Tyle z osiągnięć. Reszta nie powala.

Weekend ogólnie zmarnowałam.

Sobota była u mnie pracująca, do godziny 14, potem umyłam auto, odwiedziłam mamę w szpitalu i było po moim dniu. Niedziela nie bardziej produktywna. Spotkałam się ze znajomym, któremu miałam dać książkę. Potem porobiłam zdjęcia jego autu, ale tego będzie więcej już niebawem, na razie wrzucę jedno, o jakość facebook’owej (niestety), bo ja w pracy, a zdjęcia w domu. Być może z tych zdjęć będę wystawiała aukcję, chyba, że znajdziemy czas na zrobienie jakichś w lepszym świetle. Marzę o słońcu. Jedno ze zdjęć wspomnianego Clio RS:

clio RS 3 generacja III

Później jakiś tam obiad. Wróciłam do domu, oczywiście już głodna. Siadłam do przeglądania zdjęć oczekując gościa. W tym momencie zaczyna się właściwy post.

Drogi Czytelniku. Przymierzam się do remontu generalnego mojego M2 na czwartym piętrze bez windy. Termin już mam, połowa kwietnia. Czas remontu około 30-45 dni. Czyli na 1,5 miesiąca muszę zniknąć z mieszkania w którym spędziłam 26 lat (czytaj: całe życie). Przyznam, że trochę mnie to przeraża, ogólnie lubię być u siebie, na swoim czy jakkolwiek by to nazwać.

Część z Was zapewne będzie ciekawa ile taka „impreza” kosztuje. Otóż dla takiego małego mieszkanka (niespełna 40mkw) to koszt do 8 tysięcy złotych. Oczywiście bez żadnych materiałów. Nie wiem ile będą kosztować przewody, gładzie, wylewki etc. Wiem, tylko, że koszt wymiany grzejników (to robi spółdzielnia mieszkaniowa) wynosi 100złotych/szt. Mam nadzieję zmieścić się w 25 tysiącach, ale coś czuję, że może zabraknąć pieniędzy, chociaż wizja kartonu zamiast stołu na jakieś 3 miesiące mnie nie przeraża.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam nic wybranego, ani podłóg, ani kafelków, nic kompletnie. Na to jest jeszcze trochę czasu, gorzej z drzwiami i tym podobnymi, powoli trzeba już zamawiać, podobno czas oczekiwania wynosi nawet do 6 tygodni.

Z tego na co już się zdecydowałam to:

  • prawdziwe drewno na podłodze, żadnych sklejek,
  • jedna ściana w kuchni w formie tablicy do pisania kredą, najlepiej magnetycznej,
  • białe ściany,
  • uniwersalne kafle,
  • przezajebista lodówka!

Ogólnie bardzo zależy mi na prostocie w mieszkaniu. Dlaczego? Bo chcę je aranżować dodatkami i wiem, że biała ściana i proste meble dadzą mi pole do popisu, a zmieniając zasłonki, poduszki i kilka drobiazgów mam nowy pokój. Jedynie kuchnia będzie od początku zaaranżowana w pewien sposób. Pokój w którym pracuję przy komputerze na pewno potrzebuje większej ilości półek, a kartonowe pudła w kwiatki trzeba zamienić na plastikowe kontenerki, które będzie się dało piętrować. Strasznie ubolewam, że Ikea tak daleko bo co jak co, ale wszelkie koszyczki i pudełeczka do przechowywania dupereli uwielbiam. Może dlatego, że zwyczajnie mam dużo wszelakich pierdół.

Na razie jestem w czarnej dupie. Nie wiem czym kafle różnią się od siebie. Wiem, że są takie na podłogę i takie na ścianę. Tyle!

Czytelniku jeśli masz radę, ale znalazłeś zdjęcie z jakąś prostą stylizacją to podrzuć i uratuj moje zdrowie psychiczne, bo im bliżej terminu tym bardziej jestem niespokojna.

 

 

 

Pozdrawiam
Mariola Sakowicz

Udostępnij wpis na Fejsie
  • Zaraz Za Moment

    Co do mieszkania chyba najlepiej będzie poprzegląć :
    https://pl.pinterest.com/categories/home_decor/

    mają mnóstwo inspiracji :)

    • Mariola_S

      Dzięki, jakiś pomysł to jest.
      Tylko wiesz jak to bywa, im więcej się tego wszystkiego ogląda tym większy mętlik w głowie ;) Co do linku, obiecuję przeszperać.
      Pozdrawiam